Pracuję jako rysownik ilustrator od 2010r.
Pracuję jako rysownik ilustrator od 2010 r.
Stwierdzenie, że „to okładka sprzedaje książkę” byłoby co najmniej nadużyciem a już na pewno marketingowym bełkotem. Wiadomo, że trzeba wielu innych działań by tak się stało. Jednak jako rysownik ilustrator projektuję okładki tak by Ci to zadanie ułatwić.
Tradycyjny warsztat, który posiada każdy rzetelny rysownik ilustrator to podstawa. Z biegiem i rozwojem AI będzie to się zmieniało. Już teraz niektórzy młodzi adepci bagatelizują umiejętność odręcznego rysowania i malowania. Nadal jest jednak wiele osób które woli obrazy ręcznie malowane.
W dzisiejszych czasach talent i dziesiątki lat praktyki w malowaniu to za mało by konkurować jako profesjonalny rysownik ilustrator. Wszyscy wiemy, że dziś ilustracje powstają głównie w AI. Jest to smutne ale wygrywa pragmatyzm. Rysownik ilustrator musi dziś nadążać, śledzić nowości i zmieniać narzędzia przynajmniej co kilka miesięcy. Mimo to staram się okrasić swoje prace choć odrobiną ręcznej pracy. Więcej o swoim nastawieniu do AI piszę na końcu strony.
Jako rysownik ilustrator lubię robić projekty koszulek. Głównie do druku DTG lub DTF ale i pod sublimację. Wykonuję je na zamówienie ale również mam katalog grafik które wykonałem i które licencjonuję osobom zainteresowanym za 1/3 ceny.
Jakub Miłek – rysownik ilustrator
„Karły umieszczone na barkach gigantów widzą więcej niż sami giganci”
Marcus Annaeus Lucanus
Słowa te bardzo ze mną rezonują, bo mimo że jako rysownik ilustrator działam już od 2010r to nadal postrzegam siebie jako właśnie takiego „karła” sztuki. Nie byłbym w stanie działać jako rysownik ilustrator i dowozić takich efektów jak te w portfolio jeśli nie „stałbym na ramionach” takich „gigantów” jak :
Długo bo około 20 lat wykonywałem każdego rodzaju grafikę 2D. Zajmowałem się szeroko pojętą reklamą, ilustracją, malarstwem, designem, projektowaniem stron internetowych. Jestem więc w stanie wykonać niemal każdy rodzaj grafiki i projektu graficznego. Od logo przez ilustracje do ogromnego billboardu.
Jednak kilka lat temu przyszedł dla mnie czas bym jako profesjonalny rysownik ilustrator wybrał dziedziny które sprawiają mi najwięcej radości i na nich się skupił. Są to właśnie prezentowane tu okładki i ilustracje ręczne i AI.
I chociaż jako rysownik ilustrator wolę pracować „po swojemu”, to jeszcze przed epoką AI potrafiłem robić ilustracje w czyimś stylu (wymaga to po prostu kilku obrazów jako inspiracje do analizy i przechwycenia użytych w nich środków malarskich). Oto i powód dla którego moje starsze prace zawarte w archiwum nie prezentują jednego stylu – po prostu były robione na zamówienie dla wielu różnych klientów z których każdy oczekiwał grafiki która miała wyglądać inaczej. Było to niezwykle pouczające bo poszerzało wachlarz moich umiejętności i technik graficznych.
Jako zawodowy rysownik ilustrator dostosowuję sposób działania do konkretnego zadania. Czasem wychodzę od szkicu ołówkiem na kartce, czasem „lecę” bez szkicu od razu plamami na iPadzie i zagęszczam i doprecyzowuję ich kształty i teksturę. Nie do zrobienia w tradycyjnych technikach malarskich. Coraz częściej punktem wyjścia są jakieś prompty w AI i potem na tym maluję. A jeśli klient dostarczy mi szkic lub jego generację AI to wychodzę od tych materiałów. Gdy maluję ręcznie to obraz powstaje zazwyczaj na iPadzie Pro 12.9″ w programie Procreate.
Rzeczy wektorowe jak logo dopracowuję w programie Affinity Designer na iPada.
Jeśli chodzi o bardziej realistyczne ilustracje i portrety. Tu też najczęściej pracuję na moim ukochanym sprzęcie jakim jest iPad Pro12.9′. W tym przypadku używam jedynego słusznego oprogramowania – Procreate. Czasem, w wyjątkowych sytuacjach wykańczam projekt w Photoshpie.
Projekty graficzne pudełek, reklam, layoutów – takie bardziej techniczne rzeczy zazwyczaj robię w photoshopie, ilustratorze lub Affinity Designerze na iPadzie. Choć powiem, że jako grafik z wykształcenia a rysownik ilustrator z wyboru mam sentyment do Corela bo był ze mną bardzo wiele lat i dobrze mi służył. Nawet teraz czasami coś w nim skubnę.
Zazwyczaj gdy robię ilustrację na zlecenie lub projekt graficzny i trzeba wykonać kilka grafik od podstaw. Mając jedynie wytyczne klienta, stosuję wypracowaną przeze mnie technikę inspiracji.
Polega ona na tym, że klient mówi czego oczekuje lub podsyła 3-5 przykładów które mu się podobają, a ja siadam wieczorem do wyszukiwarki obrazów google, wpisuję stosowne do tematu słowa kluczowe i przez 3 godziny lub więcej, oglądam obrazy. W ten sposób „przeładowuję” swój mózg. Tak, że po zamknięciu oczu widzę pod powiekami obrazy o tej tematyce ale inne od tych które zobaczyłem. To takie zjawisko jak wtedy gdy wraca się z grzybów i przymyka oczy a tam rosną najokazalsze sztuki ;-). Będąc w ten sposób naładowany kładę szkicownik koło łóżka i idę spać. Wtedy dopiero dzieje się prawdziwa magia! Mózg to jakoś tak ze sobą łączy, że po obudzeniu mam głowę pełną pomysłów, koncepcji a zapał twórczy wprost mnie rozsadza. Trwa to może przez 20 minut a potem zaczyna wygasać, dlatego szkicuję ile wlezie zaraz po obudzeniu. Tym sposobem powstają najlepsze koncepcje grafik, pomysły i pierwsze szkice. Potem już „tylko” wystarczy wykonać je na czysto :-).
Będąc dzieckiem zarysowywałem tony papieru, który z biura przynosiła mi moja Mama. Były to kilometrowe wstęgi z perforacją po bokach i na zgięciach. Papier składał się w zygzak tworząc ogromy stos.
Przerysowywałem tak kolorowanki, ilustracje do baśni, i moje ulubione książeczki z cyklu „Poczytaj mi mamo”. Urywało się taką kartkę i kopiowało obrazki z książeczek. Na początku na szybie okiennej, a potem po prostu – patrząc i przerysowując.
Mając nowe prace zamęczałem swoje przyszywane ciotki gdy do nas przychodziły i pokazywałem im swoje rysunki. A one zawsze miały dla mnie mnóstwo ochów i achów. Było to kluczowe bo miałem po co tworzyć kolejne obrazki. Tak to się zaczęło.
Kiedy miałem zaledwie parę lat, nauczyłem się operować nożyczkami. Zoperowałem więc misia, a w późniejszych latach pomagałem mojemu Ojcu wycinać ręcznie elementy z folii samoprzylepnej i w ten sposób zacząłem robić reklamy.
Swój pierwszy samodzielny szyld z folii na blasze ocynkowanej zrobiłem mając 18 lat – wciąż jeszcze bez udziału komputera. Wszystko przeliczane i skalowane ręcznie za pomocą – uwaga uwaga – matematyki. Tak… ona się czasem przydaje ;-). Nawet artystom.
W ten sposób zaczęła się moja przygoda z reklamą i designem. Bardzo dla mnie ciekawe jest to, że ta reklama utworzona w 1999 r., wisiała aż do 2021 r. To aż 22 lata! Może dlatego, że na reklamę prawie w ogóle nie padało bezpośrednie światło słoneczne a użyta folia była naprawdę dobra (ORACAL jakby ktoś pytał).
Gdy poszedłem do liceum plastycznego myślałem, że będę artystą malarzem. Ale (chyba na drugim roku) jeden z nauczycieli wylał nam wszystkim na głowy kubeł zimnej wody mówiąc „wiecie, że najprawdopodobniej żaden z Was nie będzie artystą malarzem. Wylądujecie w agencjach reklamowych albo jako ekspedienci w supermarketach”.
…Ale by się teraz zdziwił ;-P.
Potem były studia gdzie najwyraźniej chciano zniechęcić mnie do malarstwa mówiąc co można malować i jak należy to robić. Tysiące „reguł”, które miały poprawić moje prace, a które zabijały artyzm, indywidualny styl i radość tworzenia (zaś w historii sztuki były notorycznie łamane przez mistrzów pędzla).
Dopiero gdy przeczytałem, iż malarz – Boris Vallejo powiedział kiedyś, że – znając zasady masz prawo je świadomie łamać – (czy jakoś tak to było). Wtedy dopiero odzyskałem radość tworzenia i już nikt nie mógł mi zabronić malować tego co chciałem i tak jak chciałem. Tak skończyłem jako zawodowy rysownik ilustrator 🙂
Po studiach długo pracowałem jako grafik komputerowy. Projektowałem wszystkie rodzaje druków oraz grafiki na potrzeby internetu. Było tego napraaaawdę dużo. Następnie w 2010r. założyłem własne studio graficzne, w którym realizowałem przeróżne projekty graficzne na potrzeby reklamy i internetu: strony, ulotki, wizytówki, plakaty itd.
Teraz pracuję jako rysownik ilustrator, tak jak chciałem – w pełnym wymiarze czasu. Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki temu mam czas by uczyć się coraz to nowych stylów ilustracji i doskonalić ulubione z nich. O czym nie mogło być mowy gdybym nie zajmowałem się tym na 100%. Myślę, że umiejętność malowania w kilkunastu stylach jest czymś co mnie wyróżnia na polskim rynku bo zazwyczaj ilustratorzy mają jeden styl.
Tak, chyba że oczekujesz w pełni manualnej pracy. Wtedy robię bez.
Już nie wzbraniam się więcej przed AI. Trzeba się dostosować do rzeczywistości albo dać się wypchnąć z rynku. Uważam że jako dobry rysownik ilustrator mam prawo korzystać z wszystkich narzędzi do tworzenia grafiki. By w sposób adekwatny do wytycznych klienta, najszybciej jak się da, wykonać możliwie najlepszą pracę graficzną, która przewyższy jego oczekiwania. Tak ja podchodzę do AI. Ilustrowanie to moja Pasja. Przede wszystkim jednak zawód.
Byłbym głupi gdybym jako tradycyjny rysownik ilustrator uniósł się dumą i nie korzystał z narzędzia które zwiększają jakość moich prac, szybkość ich wykonania i obniżają koszt dla klienta. Albo gdybym nie poznał tak wspaniałego narzędzia. Dziś nawet rzeźbiarze obrabiają z grubsza rzeźbę za pomocą maszyn a dopiero potem używają tradycyjnych technik. AI to program, program to narzędzie nie osoba. Więc nie może mieć osobistych praw autorskich.
Lubię porównywać AI do Jarvisa z filmu Iron Man. Tony Stark przy pomocy ludzkiego pomocnika stworzył własnoręcznie pierwszą zbroje Ironmana. Spełniła swoją funkcję ale dopiero to co stworzył we własnym warsztacie z asystą sztucznej inteligencji było tym co zachwyciło fanów tego filmu i przeszło do historii jako ikona popkultury.
Jako że artyści, od Michała Anioła po Andyego Warhola mieli swoich asystentów, i ja jako współczeny rysownik ilustrator przyznałem sobie prawo do korzystania z pomocy asystenta na miarę naszych czasów.
Każdy obraz powstały w ten sposób dopracowuję wielokrotne w programie do generowania – opracowując jego fragmenty zgodnie z moją wizją artystyczną. Potem zazwyczaj i tak szlifuję to ręcznie – malując na tablecie graficznym (iPad Pro) i/lub poddając photo-manipulacji w Photoshopie. Programy AI bez szerokiej wiedzy plastycznej, Photoshopa i iPada jest tylko ciekawostką. Za to stało się bardzo ważnym elementem ekosystemu moich możliwości.
Programy AI do generowania obrazu to po prostu nowe medium artystycznego wyrazu. Sposób dany artystom by szybciej i lepiej mogli oni przedstawić światu swoją wizję artystyczną.
GOODSIGN JAKUB MIŁEK
ul. Jana Przybyły 6/12
41-608 Świętochłowice
NIP: 6272346218
GOODSIGN JAKUB MIŁEK
ul. Jana Przybyły 6/12
41-608 Świętochłowice
NIP: 6272346218